No dobra powiedzmy że Hannibal ma rację.
Zaryzykuj zatem utratę danych albo przynajmniej stratę czasu na ustawienie i odkrywanie po czasie z jakimiś błędami z którymi system będzie cię nawiedzał od czasu do czasu - powodzenia. Poza tym odpowiedz sobie na pytanie dlaczego nie zainstalujemy sobie systemu na przenośnym dysku, albo na pendrive, a płytki z Windowsem to wersja instalacyjna na nie do uruchomienia z napędu. Może taki pendrive włożył bym do telewizora i bym miał od razu zarządzenie systemem przez peryferia do niego podłączone. :).... co nie wykluczone że systemy kiedyś będą takie sprytne a transmisja danych tak płynna że będzie można mieć Win na wszystkim.. no ale jak na razie tak nie jest, a kłopotów z przenoszeniem jest multum.
Ale wolny kraj. Pytasz o opinie to masz 2 kompletnie sprzeczne - decyduj.
Mam, Panie Oskar Shon, wrażenie, że - mimo teoretycznie innego adresata - to jednak do mojej wypowiedzi się Pan tak sceptycznie, by nie powiedzieć szyderczo, odnosi.
- Biorąc pod uwagę choćby kłopoty ze sterownikami dostarczanymi przez producentów sprzętu (i ich brakiem zgodności z "oczekiwaniami" systemu) oraz "swobodne" podejście Microsoftu do kwestii knotów, które występują w poprawkach dostarczanych wersjom stabilnym(?) czysta instalacja systemu w nowej konfiguracji również wcześniej czy później grozi "stratą" czasu i spotkaniem się "z jakimiś błędami z którymi system będzie cię nawiedzał od czasu do czasu".
Tak więc ten argument dotyczący "wyższości jednych świąt nad drugimi", a mający dowodzić, że przełożenie dysku to, w porównaniu z czystą instalacją samo zło, nie do końca starcie ze skrzeczącą rzeczywistością wytrzymuje.
- Ja tam nie wiem, ale po pierwsze opcja stworzenia wersji Live - to jest przecież taka "na pendrive'ie" - jest ograniczona tylko posiadaniem odpowiedniej pojemności nośnika.
- Ponieważ mam dobry humor, to zapytam: gdzie można kupić odbiornik telewizyjny, którego "smart" spełnia wymogi Windows 10?
Oczywiście wybór metody postępowania należy do Pana MaranX-a, ale nie o tym był mój pierwszy post, a o tym, że wybór istnieje i nie jest tak ryzykowny, jak Pan to przedstawił.
Przyjemnej pozostałości weekendu. :)
PS
Pewnie "głupim szczęście sprzyja", ale do dziś w jednym z domowych laptopów pracuje system na dysku wyciągniętym wprost ze sprzętu z Athlonem II oraz Radeonem i przeniesionym bez żadnych kłopotów do zestawu z i3 oraz Nvidią (sprzęty, poza różnicami w komponentach, dzieliło w produkcji grubo ponad 5 lat). Po tej operacji Windows nawet nie błysnął groźbą BSOD-a czy zacięciem - może uruchomiony po przedkładce za pierwszym razem tylko trochę dłużej się ładował.