Teoretycznie powinien mieć Pan dwie licencje.
Praktycznie można to obejść instalując systemy rozłącznie (Windows 11 przy odłączonym dysku z Windows 10) i żonglując dyskami używać raz jednego raz drugiego z systemów ( za każdym razem wyłączając dysk z tym "niepotrzebnym"). Takie postępowanie pozwoli korzystać z dwóch systemów na jednym kluczu (z BIOS-u) i nie powinno grozić żadnymi komplikacjami, bo za każdym razem walidacja dotyczyłaby jednego i tylko jednego systemu.
Z punktu widzenie legalistycznego jest to jednak rozwiązanie wątpliwe - pkt 2 lit a. Postanowień licencyjnych. By pozostać z nimi w zgodzie powinien Pan każdorazowo dysk nie tylko odłączać, ale i wyjmować. To już jednak byłby - przynajmniej dla niektórych użytkowników - nadmiar legalizmu (zwłaszcza w warunkach domowych).